Gdy zdarza się dzień wolny w środku tygodnia my nie próżnujemy ! 
Wykorzystując piękną jesienną aurę i zaproszenie kierownik internatu do świata swojej rodzinnej pasji udaliśmy się do Piszkawy
Główną niespodzianką jaka nas tam spotkała to konie 




Ale o tym na koniec, bo zanim doszliśmy do przejażdżek to spotkało nasz mnóstwo przygód po drodze...
Aż chce się powiedzieć "wsi spokojna, wsi wesoła..." 
Tuż po przyjedzie zachwyciła cisza i piękno okolic barwionych kolorami jesieni, a na łąkach w oddali spokojnie wybiegające konie 
Widok cudny i niecodzienny, zwłaszcza gdy na co dzień przebywa się w mieście.
Dostaliśmy szansę popracowania na rzecz obejścia oraz stajni. Tym samym część ekipy zostająca na podwórzu miała za zadanie grabić liście i poczyścić stanowiska koni, druga zaś mogła zająć się stajnią - uprzątnięciem a także odświeżeniem boksów.
Najwięcej radości dało obcowanie ze zwierzakami w zagrodzie - trafiły się kury, przyjazne psiaki i koty 


Nagrodą po pracy było ognisko, przy którym można było się ogrzać i piec kiełbaski 

Na deser jednak po zapoznaniu i obyciu się z koniem, pracach pielęgnacyjnych czy czesaniu można było przejechać się na kasztanowej Sorrinie czy uwielbiającym selfie biało nakrapianym Stefanie 
Dużym wsparciem wykazały się właścicielki koników urocze młode jeźdźczynie, które ośmielały do przejażdżek i udzielały cennych wskazówek 


Największą wartością tego wypadu było obserwowanie na początku po wyjściu z samochodu niepocieszonych min, że
w wolny dzień coś "trzeba robić", a na koniec słyszeć: "wrócimy tu jeszcze?"
Dziękujemy Pani Oli za ten fajny czas