Kolejny raz udaje nam się pojechać na wycieczkę. Tym razem naszym celem jest Staniszczańska Kolej Drezynowa. Nie musimy zrywać się z samego rana, przecierać oczy, szykować się. Co prawda sobota, ale bez pośpiechu po obiadku zbieramy naszą grupę i ruszamy na miejsce w Staniszczach Wielkich przy dawnym dworcu kolejowym. Zakup biletów, krótki instruktaż obsługi i bezpiecznego poruszania się po torach za pomocą drezynek napędzanych siłą nóg. Ruszamy. Zabawa jest przednia, pogoda i humory dopisują. Dobrze że chociaż powiewa lekki wietrzyk, który nas chłodzi. Możemy podziwiać malownicze pola i łąki czy też tereny leśne. Szkoda, że nie możemy nawzajem się wyprzedzać. Dojeżdżamy do punktu, w którym należy obrócić nasze pojazdy. Krótka przerwa techniczna, gdzie męska cześć załogi staje na wysokości zadania i odwraca drezynki. I hej przygodo! Jedziemy dalej - do punktu widokowego przy starym wiadukcie kolejowym na rzeką Małą Panwią. Oczywiście wspólne fotki pamiątkowe, chwilka oddechu, łyk wody. Dojeżdżamy do stacji, jeszcze tu wspólne zdjęcia i ruszamy w drogę powrotną. I jak tu nie planować kolejnego wyjazdu z taką ekipą?
Aneta Wiatr Żyta, Arkadiusz Gigiel






